poniedziałek, 14 lipca 2014

miesiąc minął jak 1 dzień

Minął pierwszy miesiąc, w sumie to nie bardzo wiem kiedy. Czas trochę inaczej płynie, nie szybciej albo wolniej, po prostu inaczej. Zapomina się o tym jaki jest dzień tygodnia, tylko poniedziałkowe transfery przypominają, że zaczyna się nowy tydzień, nowi ludzie, nowe przygody. Rok temu odczuwałam potworne zmęczenie, teraz póki co brak, mimo pracy bez dnia wolnego, oczywiście pojawia się problem ze wstaniem rano, no ale ileż można wstawać o 8.30?! czasami ogarnia senność podczas popołudniowej przerwy, ale jak nic nie robię w Polsce, to też mnie nuży. Może rok temu byłam zmęczona pracą, a teraz praca w końcu sprawia mi przyjemność. Mam niesamowitą możliwość „uczenia się  turystyki” od podstaw, w końcu przerzuciłam się z teorii na praktykę, nie zrobiłam skoku na głęboką wodę, tylko tym razem wszystko robię metodą małych kroczków i bardzo się z tego cieszę. Najbardziej lubię transfery, znienawidzone przez wielu rezydentów, nawet jeśli samolot jest spóźniony o kilka godzin, co oznacza, że trzeba będzie odebrać turystów o 5 rano z lotniska. W takich momentach pojawia się zmęczenie, ale takie fajne, dające kopa do działania i przypominające, o frajdzie jaką czerpię z tej pracy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz