Ktoś kiedyś się mnie spytał , czy uciekam przed czymś, czy coś gonię. Nie potrafiłam odpowiedzieć na to pytanie, ale czułam się jakby trafił w samo sedno. Po 3 miesiącach w obcym miejscu, które w sumie już nie jest takie obce, mając mnóstwo czasu na przemyślenia, bycie sama ze sobą, stwierdzam, że ucieczka i gonitwa pokrywają się ze sobą. Uciekając przed czymś, próbujemy coś dogonić, uciekając przed problemami, próbujemy dogonić życie bez problemów. Uciekamy przed tym co nam się nie podoba, a gonimy marzenia, świat, który będzie idealny. Kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że moje życie polega na takiej ucieczce i gonieniu, wydawało mi się, że jestem strasznie słaba, ale uświadomiłam sobie, że tak naprawdę stawiając wszystko na jedną kartę, pakując walizkę i wyruszając sama w świat, jestem odważna. Ludzie mogą myśleć co chcą, że nie wiem czego chce, że nie mam planów na przyszłość. Tak, macie rację, nie wiem czego chcę, ale po tych 3 miesiącach, wiem, że jestem o krok bliżej odkrycia tego co chcę w życiu robić, kim chcę być. Przeżyłam niesamowite 3 miesiące z ludźmi, którzy mają taką samą pasję, którzy też nie zawsze wiedzą czego chcą w życiu, którzy też mają swoje problemy. Poznałam setki osób, co tydzień obserwowałam jak każdy z nas jest różny, czasami zżywałam się z nimi mniej lub bardziej. Nauczyłam się pokory, stałam się jeszcze bardziej odważna. I mimo, że cieszę się z powrotu do Polski, to będę tęsknić, za greckim lenistwem, codzienną frappe, mini disco, wieczornymi show,za lotniskiem, za tym, że mogłam iść do sklepu w piżamie, bo przecież i tak mnie wszyscy znają, za siedzeniem wieczorami na balkonie, za greckim słońcem, szumem morza i ogólnie za Rodos, na które tak bardzo nie chciałam jechać, a które pokochałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz