Wspominałam już, że jestem szczęściarą? Jeśli nie, to właśnie to stwierdzam. Nie chodzi o to, że najbliższe 3 miesiące spędzę bez zmartwień w "co mam się ubrać?", zielona firmowa koszulka nie będzie opuszczać mnie na krok, oby tylko nie przyrosła, nie będę też martwić się pogodą, chyba, że "oO nie znowu mamy słońce", nie chodzi też o to, że nie będę musiała gotować, zmywać. Jestem szczęściarą, bo mam najwspanialszych przyjaciół na świecie. Miałam szczęście poznać ludzi, którzy zawsze rozbawią mnie do łez, którzy w sekundę osuszą łzy smutku. Wytrzymują ze mną, mimo iż sama czasami mam z tym problem, śmieją się z moich żartów i za to wielki "szacun". To dzięki nim wiem, że jestem wyjątkowa, bo oni są wyjątkowi, odzyskuję chęci do życia i wiem, że w "kupie" raźniej. A jeśli przez nich płaczę to tylko dlatego, że za nimi tęsknię. 4 miesiące przerwy, wydaje się, że to aż tyle, ale później będzie kolejne aż 8 miesięcy razem. 8 to więcej niż 4!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz