Kilka godzin przeglądania ubrań, milion opcji układania ich w walizce, wybieranie największej i najlżejszej walizki, ważenie, wyciąganie "zbędnych" rzeczy, wielokrotne załamanie i chęć rzucenia wszystkiego i udało się...chyba...równe 20 kg bagażu głównego, 10 kg podręcznego i mogę podbijać Grecję. Jeszcze trzeba jakoś dowlec się na lotnisko i będzie z górki:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz